skupienie przed ślubem

opinie

Dominika i Maks

Jesteśmy niesamowicie wdzięczni, że Emka Was nam podesłała! Skupienie było dla nas niesamowitym przeżyciem i ogromnie ważnym wyjazdem! Nawet nie wyobrażamy sobie ile czasu poświęciliście na przygotowanie materiałów i dopasowanie ich specjalnie do nas.

Ten czasu był wyjątkowy. Spędzliliśmy go razem i, choć wydaje się to niemożliwe kilka dni przed ślubem, jeszcze bardziej pogłębiliśmy naszą relację.

Czuliśmy się bardzo bezpiecznie, wszystko było dokładnie wyjaśnione i, mimo że mój mąż nigdy nie spotkał się z modlitwą i medytacją ignacjańską, wszystko było dla niego jasne, wiedział co ma robić i jak się modlić i spotkał się w tym z Bogiem. Ja czułam się bezpiecznie z tym, że treści były pozytywne, nie straszyły mnie, nie budziły lęku.

To było dla nas prawidziwe spotkanie z Bogiem i ze sobą nawzajem.

Treści ze skupienia ogromnie towarzyszyły nam w czasie Mszy Świętej i całego tego dnia. W dniu ślubu nie stresowaliśmy się, tylko mogliśmy BYĆ TAM PRAWDZIWIE Z BOGIEM I ZE SOBĄ – to było dla nas najważniejsze. A wcześniejsze przygotowanie pozwoliło nam jeszcze bardziej poznać przebieg liturgii.

Przez przypadek wyszło nam tak, że musieliśmy pojechać na dzień krócej, ale mimo, że musieliśmy trochę wszystko skompresować to, zupełnie bez poczucia pośpiechu, wszystko się nam zmieściło (chociaż nie poszliśmy na Mszę Św. wraz ze spowiedzią – zaplanowaliśmy to przed ślubem w naszym kościele).

Mamy w sobie ogromną wdzięczność za Was i dar, jakim było to skupienie!

Blanka i Łukasz

160 dni temu wzięliśmy ślub. 162 dni temu wróciliśmy z przedślubnych dni skupienia. Moglibyśmy się o tym naprawdę długo rozpisywać, już samo teraz wspominanie tego przeżycia było poruszające i powodowało wiele dygresji i owocującą rozmowę. Postanowiliśmy jednak pohamować nieco nasze konie i podzielić się tylko tymi najważniejszymi doświadczeniami, które przeżyliśmy i nadal przeżywamy.

1.Wgląd w siebie

Droga, która zamyka się w skupieniu, to była dwupasmówka do naszego wnętrza. Dwupasmówka, bo prowadziła dwoma przenikającymi się, zintegrowanymi filarami – wiarą i psychologią. Mogliśmy przejrzeć i zrozumieć siebie, ze swoimi pragnieniami, uczuciami i obawami w Słowie, ale też w medytacjach, które zaproponował nam Bartek. Otwierały się w nas niesamowite przestrzenie i obrazy, które podpowiadała nam nasza nieświadomość.

  1. Zobaczenie siebie nawzajem

Przeżywanie siebie pozwoliło nam też bardziej w pełni zobaczyć swojego przyszłego współmałżonka, takim jakim jest. Wolnego od naszych projekcji i oczekiwań. Mogliśmy na nowo ukochać się nawzajem i zrozumieć. To niesamowicie ważny punkt, do którego chciałoby się tyle dopisać, ale może to już zostanie dla nas:)

  1. Czas zatrzymania, ciszy i złapania dystansu

Ostatnia prosta przed ślubem to był dla nas prawdziwy sprint na oparach po calym maratonie. Mieliśmy dużo niedopiętych spraw, lęków, ekscytacji – przeżywaliśmy całe spektrum emocji będąc jednocześnie w ciągłym biegu. Postanowienie, że chcemy przeznaczyć specjalny czas rywalizowało z pokusą załatwienia jeszcze bieżących jakże ważnych spraw. Dzięki Bogu zwolniliśmy… , a nawet stanęliśmy i poczuliśmy siebie!

Na koniec, last but not least –

Skupienie jest wciąż w nas żywe! Możemy do niego wracać i odkrywać na nowo.



Adrianna i Kamil

Są takie chwile w życiu, których nie da się powtórzyć, które zapadają w pamięci do końca życia. Wydarzenia, które odciskają się w sercu i zmieniają je. Ja przeżyłem taką chwilę 16 czerwca 2022, kiedy razem (jeszcze ze swoją narzeczoną) powiedzieliśmy sobie to słynne “Tak” przed Bogiem. Przygotowania do tej Uroczystości nie były łatwe, na szczęście trafiliśmy na wspaniałym ludzi, którzy pomogli nam w ostatni czas. Chciałbym szczególnie podziękować Skupienie przed ślubem za przygotowanie dla nas przewodników, dzięki którym w ten ostatni czas znaleźliśmy czas dla siebie, mogliśmy na chwilę się zatrzymać.

Weronika i Ernest

Byliśmy dziś na skupieniu jutro ślub, woow jestem w szoku jak genialnie to przygotowaliście. Powinien to być ogólnopolski program i punkt obowiązkowy przed ślubem

Przede wszystkim czas przed ślubem był bardzo trudnym czasem: nowa praca, duży remont, bardzo nieprzychylni teściowie. Baliśmy się co kolejnego w uderzy, ale tym bardziej wiedzieliśmy że musimy wyjechać się odciąć. Czasu na skupienie wyszło nam mniej niż założyliśmy, nie zrealizowaliśmy całego programu, ale ten dzień i tak był niesamowity. Przegadaliśmy ogrom tematów, zadania indywidualne robiliśmy wspólnie z braku czasu i to dla NAS też było dobre. Wyjątkowym czasem było dla mnie “przelecenie” całej mszy i w zasadzie wszystkich tekstów. Szok i niedowierzanie co na tej ślubnej Eucharystii padają za obietnice. Dzień po ślubie już mój mąż stwierdził że padła obietnica i on teraz Pana Boga za słowo trzyma.

Ten czas okazał się czasem odpoczynku tak niesamowicie potrzebnego.

Jakbym miała w skrócie napisać co nam dało skupienie:

– to skupienie się na najważniejszym, my naprawdę rozumieliśmy w dniu ślubu co sobie przyrzekamy

– odpoczęliśmy, ja się martwiłam, że w kościele padnę ze zmęczenia

– przeżyliśmy piękną spowiedź

– przeżyliśmy w 1 dzień wachlarz wszystkich emocji

-P. S. Mieliśmy na sali niespodziankę co do ostatecznego wyglądu. Moja rodzina i znajomi napracowali się na medal

Podtrzymujemy że skupienie choć 1 dniowe powinno być obowiązkowe. Porównując swoje emocje i gotowość w czwartek i piątek to są dwa różne światy. Jeśli zostałabym w czwartkowym amoku przygotowań to w tym pędzie mogłabym nie zauważyć że ślub wzięłam.

Anna i Dominik

Hej, Kochani!

Chcieliśmy Wam bardzo podziękować za przygotowanie naszego Skupienia i podzielić się naszymi wrażeniami!

Rozłożyliśmy Skupienie trzydniowe na półtorej tygodnia – pomogło nam to zatrzymać się, wyciszyć, zbliżyć do siebie, skupić na tym, co najważniejsze i bardziej świadomie przeżyć przygotowania i dzień naszego ślubu! Było tak pięknie!

Myślę, że najbardziej nas poruszyła mapa relacji, pierwsze rozważanie relacyjne i medytacje. Dzięki temu, że poświęciliśmy na każde czytanie te kilkadziesiąt minut medytacji, podczas Mszy mogliśmy bardziej “smakować”, rozumieć Słowo i jeszcze bardziej się zachwycić tym, co Ono w nas porusza. A dzięki rozważaniom o liturgii mogliśmy lepiej skupić się na Mszy ślubnej.

W dniu ślubu towarzyszył nam ogromny pokój, byliśmy tym zaskoczeni, że tak spokojnie wszystko przebiegało w tym całym mnóstwie różnych emocji i wciąż się tym bardzo cieszymy!

Będziemy polecać znajomym!

Pozdrawiamy razem z Mężem!

Ola i Michał

Skupienie mega nam się sprawdziło. Ja kiedyś w ogóle nie chciałam/nie potrafiłam mówić o tak ważnych rzeczach w relacjach, otwieram się, ale dalej jakoś ciężko. Mój (już) mąż wcale nie lepiej Skupienie pomogło nam sformułować, wypowiedzieć te pytania, które chcielibyśmy zadać, ale sami z siebie byśmy się bali to zrobić. O pewnych sprawach w ogóle byśmy nie pomyśleli i było parę zaskoczeń, odkryć, że druga osoba tak na to patrzy, to i to we mnie zauważa. Było ciężko przejść przez niektóre punkty, ale warto, było to oczyszczające, potem mega miłe i uspokajające, no i pozwoliło choć na chwilę wyrwać się z tego przedślubnego szaleństwa. Dziękujemy



Martyna i Dominik

Szczęśliwym małżeństwem jesteśmy od już niemal trzech miesięcy, ale emocje i uczucia związane z tym dniem są w nas nieustannie bardzo żywe i wracają do nas w coraz to nowym wydaniu, z coraz to większą siłą. Mieliśmy piękne wesele i podróż poślubną, mamy absolutnie przepiękną codzienność… ale niczym jest to wszystko w zestawieniu z naszą Mszą Ślubną.  To było najpiękniejsze doświadczenie w naszym życiu. Jakbyśmy na godzinkę znaleźli się w Niebie. Nie żartuję Nie ma słów, którymi można by opisać co wtedy czuliśmy oraz to co czujemy teraz, kiedy wspominamy pamiętną godzinę 14.52   Jesteśmy z Mężem przekonani, że niemała jest w tym Wasza zasługa Jesteśmy ogromnie szczęśliwi i wdzięczni Panu Bogu, że na Was trafiliśmy.

*Będę zapewne pisać raz ja, raz my… ale to na jedno wychodzi… bo jesteśmy z Mężem jedno

Pozwólcie, że najpierw zwrócę się do narzeczonych, do przyszłych małżonków… Nie uwierzy człowiek, dopóki nie doświadczy na własnej skórze czym jest ostatni tydzień przygotowań do ślubu i wesela. I choćby się zarzekał i przysięgał, że u niego będzie inaczej… choćby wszystko chciał przygotować z wyprzedzeniem… ba! choćby wynajął pięć wedding plannerek…  to i tak go to spotka w mniejszym lub większym stopniu… Wiecie dlaczego? – dlatego, że nie wszystko od Was zależy… przekonacie się sami.

Nas… ostatni tydzień wymęczył koszmarnie, a to co się działo w naszych otoczeniach w TYM dniu – było dla nas ogromnym zaskoczeniem i ostatecznym dowodem, że NIE mamy kontroli. Wróć! Nie mamy kontroli nad rzeczywistością… ale nad sobą, swoim wnętrzem, swoim duchem – to zbudowaliśmy do perfekcji. Każde z nas czekało tylko na TĘ godzinę, mając w sercu niesamowity spokój i pewność, a jednocześnie radość i ekscytację. Mieliśmy być MĘŻEM i ŻONĄ już za chwilę!!!, mimo, że wszystko działo się inaczej niż moglibyśmy sobie życzyć. Z perspektywy czasu, te dobre emocje wydają się nieprawdopodobne, a wręcz absurdalne. Jak to jest możliwe?

Powodów zapewne jest kilka. Jednym z nich jest niewątpliwie ogromna praca jaką włożyliśmy w naszą relację jako para, a potem narzeczeństwo… i do tego wszystkich z serca zachęcamy, zrobiliśmy też świetny kurs przedmałżeński, byliśmy na pielgrzymce… Ale był też inny czynnik… i po tym przydługim wstępie dochodzę w końcu do Skupienia przed Ślubem.

Jakże to jest ważna i potrzebna inicjatywa. Jakże głośno trzeba o tym mówić. Jakże intensywnie trzeba się tym dzielić! Słuchajcie! Kamila i Bartek robią WSPANIAŁE rzeczy!

My wybraliśmy się na skupienie na tydzień przed ślubem. Byliśmy w przepięknym miejscu pod Wrocławiem, w hotelu, który wyglądał jak pałac. Wokół był piękny ogród, park, cisza i spokój…Od razu zaznaczę, że trochę oszukiwaliśmy, że się odcięliśmy od ślubnych przygotowań, bo w wolnych chwilach ćwiczyliśmy nasz pierwszy taniec, ale poza tym byliśmy grzeczni i robiliśmy rzeczy tak jak Bóg (no i Kamila i Bartek) przykazał. Nie opiszę dokładnie co tam w środku materiałów znaleźliśmy, bo super uczuciem było być zaskakiwanym na każdej kolejnej stronie… więc tylko w kilku słowach: Zostaliśmy poproszeni o wybranie czytań i psalmu, co też uczyniliśmy. Byliśmy nimi zachwyceni jeszcze zanim wybraliśmy się na skupienie, ale dopiero na nim, po rozważaniach i medytacji zostaliśmy poruszeni do głębi… ale wiecie co? Trochę się tego spodziewaliśmy nie kupowaliśmy przecież kota w worku, wcześniej zrobiliśmy research i wiedzieliśmy, że Ci ludzie znają się na rzeczy, ale… nie sądziliśmy, że są aż tak dobrzy! Niemniej jednak… uczciwe realizowanie narzuconego planu doprowadziło do tego, że zachwycaliśmy się każdym kolejnym słowem, które pada w czasie ślubnej Mszy Świętej, a które zostało nam napisane i wytłumaczone z Miłością.

Działo się to do tego stopnia, że medytując nad „Ojcze nasz ..” które jest we mnie przecież od zawsze… płakałam jak bóbr ze wzruszenia. Rozumiecie? Siedzimy sobie w parku na ławce, oparci o swoje plecy, patrzymy przed siebie, medytujemy… i nagle zaczynam rozumieć i czuć więcej. I zaczynam cichutko szlochać, a za chwile płakać… I od tego momentu jestem bardziej, żyję bardziej, kocham bardziej… Jest to nie do opisania.

Wiecie? Ja to zawsze lubiłam śluby bardzo je zawsze przeżywałam, wzruszałam się troszkę podczas przysięgi, zachwycałam się modlitwą nad małżonkami… Ale Boże! Wybacz, ale zrozumiałam jakie to wszystko jest piękne dopiero wtedy. Na tydzień przed naszym ślubem! Zrozumiałam jaka ta Msza jest piękna, jakie Małżeństwo jest wspaniałe, jaka cudowna więź się tworzy między Nami Małżonkami i Panem Bogiem. Jakże ogromne błogosławieństwo nad Nami od tego dnia. To on nas wybrał! Dziękuję, że zdążyłam! Dziękuję, że miałam możliwość przeżyć tę Mszę Świętą do głębi. Dziękuję, że nie ominął mnie nasz ślub! Dziękuję, że przysięgałam z nieskończoną pewnością wyboru i jednocześnie pewnością, że z Panem Bogiem ja i mój Mąż poradzimy sobie ze wszystkim. Dziękuję Tobie Panie Boże za tych wspaniałych ludzi, którzy sprawili, że jesteśmy jeszcze bliżej Ciebie, a jak bliżej Ciebie, to przecież bliżej siebie.

Dziękujemy Wam Kamilo i Bartku, za wszystko co robicie. Za wszystko co zrobiliście dla nas. Dziękujemy za materiały, za to, ze otworzyliście nam przestrzeń do bycia razem, do rozmowy, do zakochiwania się w sobie na nowo, do pełnego zrozumienia, do rachunku sumienia, aż do prozaicznych – odpoczynku i świadomości, że wiemy co po kolei się wydarzy i co zostanie powiedziane podczas naszego ślubu. My delektujemy się otrzymanymi od Was materiałami każdego dnia od nowa. One nigdy  nie przestają być aktualne – to jest w tym wszystkim chyba najpiękniejsze.

Proszę Was z całych sił – dotrzyjcie z tym do wszystkich parafii, niech księża spisujący protokoły mówią o Skupieniu przed ślubem, niech was reklamują. Niech cały świat wie, że są takie inicjatywy! Jakże współczesny świat tego potrzebuje.

A Wy przyszli małżonkowie, nie wahajcie się. Skupienie przed ślubem warte jest każdej ilości czasu i zdecydowanie każdych pieniędzy. A kiedy już wyruszycie na to skupienie – proszę, wyłączcie te wstrętne telefony i zajmijcie się sobą i Panem Bogiem, a to zaowocuje szybciej niż myślcie

P.S.

Nie możemy doczekać się skupienia po ślubie<3

Ach! Zapomniałabym! Na naszych obrączkach, w modlitwie wiernych, a także na grawerze na prezencie, który ofiarowaliśmy do Kościoła po naszym ślubie przemyciliśmy najpiękniejsze: “Na większą chwałę Bożą” – Amen!



Julianna i Makary

po ślubie jeszcze nie ochłonęliśmy, a podróż poślubna jeszcze przed nami, ale mamy chwilkę, by odpisać, więc korzystamy!

Nasze skupienie było trochę inne, niż scenariusz przewidywał – postanowiliśmy pojechać do mojego domku w górach, oddalonego od nas o ok. 2 godziny, co już mocno rozjechało nas scenariusz dnia, bo wiedzieliśmy, że nie będziemy nawet próbowali wstawać tak wcześnie, by zdążyć na pierwszy punkt programu, więc zgodnie z Waszą sugestią wszystko przeprogramowaliśmy na inne godziny. Udało nam się przerobić każdy punkt, choć w międzyczasie musieliśmy robić przerwy. Choć mogłoby się wydawać, że to nam zaburzy skupienie, w dniu ślubu 

byliśmy szczęśliwi i spokojni. Nic z tych niedokończonych spraw nam nie spędzało snu z powiek ani nie stresowało, nie było nam smutno, kiedy moja część rodziny zbojkotowała wesele, byliśmy skupieni na Bogu, na sobie i na radości z tego, że w końcu tworzymy rodzinę i małżeństwo. To był naprawdę jeden z piękniejszych owoców rekolekcji, jakich kiedykolwiek doświadczyłam, dziękujemy Wam, że dzięki Waszej pracy i służbie mogliśmy się spotkać z Bogiem i z sobą.

Ponieważ mamy sporo wierzących znajomych, będziemy im Wasze skupienie polecać, oby się niosło w świat to dobro, które od Was wychodzi!

Pozdrawiamy Was serdecznie!



Kasia i Maciej

Kochani, bardzo dziękujemy za rozważania! 😍 właśnie wracamy ze skupienia i jesteśmy baaardzo wdzięczni za tak dobrze przygotowane teksty i ćwiczenia! Wracamy jeszcze bardziej pewni (choć nie wiedzieliśmy, że można być pewnym tego jeszcze bardziej), że to jest to, czego chcemy i że nie tylko my nie możemy się doczekać tego momentu udzielenia sobie sakramentu – Pan Bóg cieszy się bardziej i nie może się doczekać bardziej ❤️😍🥰

Niech Pan błogosławi Wam obficie na Waszej małżeńskiej i rodzinnej drodze ❤️ Pamiętamy o Was w modlitwie ❤️

A… i jeszcze jedno – dzięki temu czasowi spędzonemu z Nim, udało się nam zaopiekować tą częścią ślubną, bo choć jest ważniejsza, to w tym organizacyjnym weselnym szaleństwie ma tendencję do chowania się. A tutaj rozbłysła jak drogocenna perła 😀

Maria i Przemek

Cześć,
świetnie wspominamy nasze skupienie przedślubne. Pierwszy raz spotkaliśmy się z taką formą rekolekcji, która po pierwsze nie wymagała od nas żadnych zobowiązań czasowych, wyznaczając z góry terminu, który z jakiś powodów mógłby nam nie pasować. To my wybraliśmy, kiedy nam odpowiada zrobić skupienie, gdzie, mogliśmy też dostosować miejsce pod nasze obecne możliwości finansowe. 

Mąż podpowiada, że on najbardziej ceni to, że musieliśmy dużo sami od siebie dać – skupienia, uwagi. Nie można było się po prostu wyłączyć, jak to czasami się zdarza na różnego rodzaju konferencjach. Tu trzeba było być aktywnym cały czas.

Ślub był pięknym zwieńczeniem wspólnej, świadomej decyzji. Mnie za serce najbardziej chwycił moment, gdy podczas skupienia rozważaliśmy przysięgę i doszło do fragmentu “i że cię nie opuszczę, aż do śmierci” – zrozumiałam, że nie chodzi tu tylko o opuszczenie fizyczne, ale również psychiczne, duchowe. Będę twoją przyjaciółką do końca, póki śmierć nas nie rozłączy, nie dopuszczę do tego byśmy żyli koło siebie, ale zawsze razem.

Bardzo Wam dziękujemy

Zofia i Isa

Skupienie przed ślubem to był strzał w dziesiątkę! Pozwoliło się nam zdystansować od przygotowań do ślubu i wesela (które było w domu rodzinnym, więc przygotowań było multum) i skupić na tym, co przed nami – czyli na przysiędze, żeby być ze sobą na dobre i na złe do końca. 1f64f.png1f970.png

Okazało się, że rodzina i przyjaciele super sobie ze wszystkim, bez nas, dali radę. 1f601.png

Spędzenie jednego pełnego dnia dzień przed ślubem tylko we dwoje było przepiękne. 

Polecamy wszystkim narzeczonym! 

Powyżej widzicie Kasię i Dominika. Spytaliśmy ich jak ślub po skupieniu, oto co nam odpisali:

Jak nasz ślub po skupieniu? Dobrze! Trochę był długi sam ślub, bo trwał prawie 1,5 h 🤭 ale było pięknie, wiele osób płakało podczas Mszy i Bóg bardzo poruszał serca naszych gości…Ludzie pytali nawet co to za piękne formuły były mówione przez księdza, takie inne niż zwykle 😁 

My osobiście bardzo duchowo przeżyliśmy ten dzień i mamy ogromną radość i wdzięczność w sercach. I czuliśmy ogromny pokój, zero stresu.

Dziękujemy Wam za te rekolekcje. To był naprawdę przełomowy czas dla nas i już teraz wszystkim, którzy biorą ślub w niedługim czasie gorąco polecamy. Jedni się chyba nawet zapisali 😉